Aktualności
22 kwietnia 2026„Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie”. Konferencja prasowa ZPP i OZPSP o sytuacji w ochronie zdrowia
Ograniczenia dostępności świadczeń, wydłużające się kolejki, zamykanie oddziałów, problemy kadrowe – tak dziś wygląda rzeczywistość w polskich placówkach medycznych. O tym, że system ochrony zdrowia potrzebuje uzdrowienia, a lekarstwo jest w rękach Rządu mówili Prezesi Związku Powiatów Polskich Andrzej Płonka i Prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski na wspólnej konferencji prasowej, która odbyła sie 22 kwietnia br. w Warszawie.
Od poniedziałku do piątku (20-24 kwietnia) trwa ogólnopolska akcja protestacyjna „Czarny tydzień", organizowana przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. Organizacja chce w ten sposób zwrócić uwagę pacjentów na dramatyczną sytuację w sektorze ochrony zdrowia, wskazując przy tym na konieczność przeprowadzenia zmian systemowych.
Związek Powiatów Polskich od początku wspiera protest wzywając wszystkie powiaty i miasta na prawach powiatu do solidarnego udziału w tym działaniu. W środę (22 kwietnia br). obie organizacje przygotowały wspólną konferencję prasową związaną z hasłem „Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie”. Spotkanie odbyło się w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie i w całości poświęcone było sytuacji szpitali powiatowych w Polsce oraz jej konsekwencjom dla pacjentów. Z wypowiedzi organizatorów wynika, że skala wyzwań finansowych, organizacyjnych i kadrowych w podmiotach leczniczych wymaga zdecydowanej reakcji na poziomie centralnym. A rządzący powinni niezwłocznie podjąć konkretne działania naprawcze – adekwatne do skali kryzysu.
Chory system
Na wstępie Prezes OZPSP Waldemar Malinowski zapewnił, że odbywająca się akcja protestacyjna nie szkodzi pacjentom, choć to właśnie oni są adresatami jej komunikatu.
– Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że protest nie dotknie pacjentów, i na tym etapie absolutnie nie dotyka. Naszym celem było zwrócenie większej uwagi pacjentów na to, że ich szpital powiatowy może zniknąć z mapy powiatu. Sytuacja finansowa szpitali powiatowych na dzień dzisiejszy wygląda fatalnie – tłumaczył.
O tym jak dramatyczny jest to stan świadczyć ma relacja placówek m.in. z dostawcami usług, dla których to szpitale powiatowe stały się nieprzewidywalnym partnerem. To z kolei zaczyna przekładać się na realną opiekę medyczną.
– Mamy jeden szpital w Skarżysku-Kamiennej, który jednak nie otrzymał od dostawców bardzo ważnych leków na program lekowy w zakresie leczenia stwardnienia rozsianego. Pacjenci musieli szukać innego ośrodka. Jeżeli załamie się rynek dostaw do szpitali powiatowych – do jednego, do drugiego, do trzeciego – to szpitale przestaną leczyć. Jak przestaną leczyć, nie będą miały zdolności leczenia, to praktycznie wyłączają się z rynku – mówił Waldemar Malinowski.
Prezes OZPSP przypomniał także, że jego organizacja oraz Związek Powiatów Polskich od kilku lat propagują ideę Lokalnego Centrum Zdrowia (pisaliśmy o tym m.in. TUTAJ i TUTAJ - przyp. red.), opierającego się na bezwzględnej współpracy POZ-u (Podstawowej Opieki Zdrowotnej), AOS-u (Ambulatoryjnej Opieki Szpitala) oraz szpitala. Jak dotąd nie było jednak zgody politycznej na wdrożenie tego typu rozwiązania.
– Zakładaliśmy, że cała diagnostyka w powiecie powinna być skoncentrowana w tym centrum medycznym, bo szpitale mają sprzęt pozyskany ze środków unijnych, mają laboratoria, mają pracownie endoskopowe i te świadczenia wykonywane w szpitalu gwarantują to, że jeżeli pacjent zgłosi się na SOR, Izbę Przyjęć do nocnej i świątecznej opieki, pacjent przychodząc gdziekolwiek do szpitala, a lekarz wpisując jego PESEL, widzi wszystkie badania, które zawsze miał wykonane w danym ośrodku powiatowym, gdzie by one nie były pobrane. I to była nasza idea – próba koordynacji opieki nad pacjentem i dostosowanie szpitali powiatowych do potrzeb medycyny powiatowej – mówił.
Waldemar Malinowski podkreślał także konieczność przeniesienia akcentu dyskusji z sytuacji pojedynczych szpitali na wadliwość całego systemu ochrony zdrowia.
– Nie mówi się o systemie. My mówimy tylko o szpitalnictwie. A to jest bardzo błędne myślenie, dlatego że pacjent w tej chwili nie umie znaleźć się w tym systemie. Stworzyliśmy tak przeregulowany system, że pacjent nie ma szans odnaleźć się i znaleźć drogi leczenia swojej choroby – przekonywał.
Prezes OZPSP odniósł się także do powszechnej narracji, zgodnie z którą to dyrektorzy szpitali i starostowie są odpowiedzialni za złą sytuację placówek, przypominając, że to nie oni ustalają zasady.
– Mówimy, nie mamy pieniędzy, ale nikt nie mówi o zmianie koszyków. A my pamiętamy takie czasy, kiedy to lekarz przychodził do pracy i mówi: "Panie doktorze, ale po co pan ten sprzęt kupuje? Bo ja nie będę z tego korzystał”. „Kupuję dlatego, że jest w koszyku i NFZ bez tego nie zakontraktuje świadczenia”. My nie mamy żadnej woli, my nie zarządzamy, my administrujemy pracą szpitali. (...) obciążanie nas winą za wszystko jest trochę nieuczciwe.
Na konferencji nie mogło zabraknąć również wątku dotyczącego obronności. Zdaniem OZPSP szpitale nie są przygotowane na ewentualne działania wojenne w naszym kraju.
– Z jednej strony Ministerstwo Zdrowia mówi: "Za dużo jest łóżek, absolutnie szpitali jest za dużo" i tak dalej, po czym przyjeżdża wojsko i mówi: "Brakuje kilka tysięcy łóżek w województwie". I raczej się zgadzamy z nimi, bo gdyby, nie daj Boże, nastąpiły gdziekolwiek jakieś działania wojenne, kryzysowe, to rozproszenie szpitali powiatowych jest atutem, nie centralizacja w poszczególnych miejscach. Więc naszym argumentem, jeżeli chodzi o obronność, jest rozproszenie. I to pokazaliśmy w walce z COVID-em. (…) I naszym zdaniem powinna zafunkcjonować nowa ustawa o działalności leczniczej, która reguluje poszczególne zakresy, zbliżona do skoordynowanej opieki na poziomie powiatu, która na pewno przyniesie duże efekty i uproszczenie systemu maksymalnie jak się da, a nie jego komplikowanie – mówił Waldemar Malinowski.
W czasie wydarzenia Prezes ZPP Andrzej Płonka podziękował przybyłym na spotkanie przedstawicielom mediów i wskazał, że samorządy nie mogą ponosić odpowiedzialności za konsekwencje decyzji systemowych, na które nie mają realnego wpływu, a które bezpośrednio odbijają się na zdrowiu pacjentów.
– Proszę Państwa, bardzo Wam dziękuję, że tu jesteście, bo – powiem szczerze – strasznie nam ciężko jest przebić się przez materię, żeby dotrzeć do mieszkańców. (…) Cała narracja w Ministerstwie Zdrowia od pewnego czasu jest taka, iż winni tego, co się dzieje w szpitalach, są starostowie, są dyrektorzy szpitali – wyznał. – (…) Dzisiaj w kosztach szpitala płace to jest ponad 80%. Jak to powiedzieć? Jaka to nasza wina, jeżeli decyzje zapadają poza nami w Zespole Trójstronnym, Ministerstwie Zdrowia, rządzie tego kraju, a potem Sejmie – oczywiście i musimy je wykonać w czasie, który mamy na wykonanie. Różnymi drogami do nas przychodzą środki finansowe. Raz są większe, raz mniejsze. Nigdy nie są do końca kompletne. W związku z czym dosypujemy do systemu (...). A jak nie dosypujemy, to oczywiście zadłużają się szpitale.
Andrzej Płonka zadał również kłam rozpowszechnionej opinii jakoby powiaty były przeciwne podwyżkom wynagrodzeń dla pielęgniarek.
– Chcę wyraźnie z tego miejsca powiedzieć, że żaden powiat nie jest przeciwny temu, że panie pielęgniarki mają zarabiać godne pieniądze. My mówimy, że dzisiaj zarabiają godnie, ale jeżeli mają zarabiać lepiej, to o tym stanowi rząd tego kraju. My mówimy o sytuacji zupełnie odmiennej. Jeżeli mamy dać środki finansowe na podwyżki, to dajmy je nie z worka Narodowego Funduszu Zdrowia, a z budżetu państwa. I jak państwo (...) chce pieniądze przeznaczać na podwyżki, jak najbardziej daje. Bo rozumiem, jest umowa, jest ustawa, tak musi się dziać. Zabierając te środki z worka Narodowego Funduszu Zdrowia, pomniejszamy środki na lecznictwo, na leki, na całą politykę lekową. I tych środków nie mamy tam, gdzie trzeba je dołożyć – wyjaśnił.
Prezes ZPP skrytykował także postawę resortu zdrowia.
Pełna relacja dostępna jest w Dzienniku Warto Wiedzieć.





